-Cześć, no więc powiesz mi co się stało, martwiłam się czy wszystko w porządku.
-Jest kapitalnie wręcz. - Był taki szczęsliwy, więc nie podejrzewałam niczego złego. - Moja mama jest w ciąży, rozumiesz? Dzisiaj rano zemdlała i była osłabiona, więc poszedłem z nią do lekarza. Tam dali nam skierowanie do ginekologa i okazało się, że jest w ciąży. - Objął mnie jednym, a potem drugim ramieniem, złaczajac przy tym nasze policzki. Był tym wzruszony ogromnie, widziałam to. Sama ogromnie się zdziwiłam. Co za fantastyczny prezent urodzinowy.
-Jejku naprawdę? Zaskoczyłeś mnie niezmiernie! Nawet nie wiesz jak się cieszę.
Widzę, że z nowym partnerem układa jej się bardzo dobrze, co?
-Najwidoczniej. - Zaśmiał się. Ja rownież to odwzajemniłam.
- Strasznie się cieszę Twoim szczęściem.
Michał cały dzień chodził taki wesoły i gdy widziałam, że on się cieszy, ja robiłam to samo.
Po lekcjach zaszłam po coś chłodnego do picia i poszłam w stronę przystanku. Tak samo jak rano musiałam jechać autobusem sama, bo Michał miał jeszcze wf.
Będac już w domu zjadłam obiad przygotowany przez mamę, odświeżyłam się i poszłam do pokoju. Musiałam wybrać "kreację" na dzisiejszy wieczór, co stanowiło dla mnie nie lada wyzwanie. Marudziłam to za krótkie, to już niemodne, to jest kiczowate, to? A czemu ja to mam właściwie w szafie? W tym będę wyglądała jak własna babcia, w tym wyglądam grubo, to mnie znieszktałca, zaś to jest brudne, to niestosowne... Aż w końcu po 30 minutach uznałam, że nie mam się w co ubrać i muszę się zwrócić z radą do mamy i siostry. Wyszłam z pokoju i zeszłam po schodach do pokoju.
-Mamo, Kornelia (moja siostra), mogłybyście mi w czymś pomóc?
-Jasne córeczko, a czym problem?
-Chodzi o mój strój na dzisiejszy wieczór, totalnie nie wiem w co sie ubrać...
-O, to służymy pomocną dłonią i dobra radą. - Odezwała się Marcela.
Wstały z miejsca i poszły wraz ze mną na górę. Również tak jak ja uznały, że nie mam się w co ubrać. Po chwili moja siostra wpadła na genialny pomysł. Poszła do swojego pokoju i przyniosła mi czarne kreacje, która rękawy i do dekoldu miała koronkę, natomiast od biustu do kolan była i idealnie dopasowana. Spodobała mi się, była zachwycająca, uznałam, że to będzie świetne. Obie przytaknęły.
- No to co? Na co czekasz? Przebieraj się, ale to już! - Powiedziała mama.
Uśmiechnęłam się i zrobiłam co 'nakazała' i stanęłam przed nimi.
- Wyglądasz tak olśniewająco. Chyba zastanowię się czy by nie oddać Ci tej sukienki. - Zaśmiała się Kornelia. - Teraz zostaje tylko kwestia makijażu i fryzury, jak chcesz to ja się tym zajmę.
- Z największą przyjemnością, dziękuję.
Miałam wrażenie, że szykowałam się jak na własne wesele, ale chciałam wyglądać stosownie, ponieważ będę robiła za 'orkiestrę'
Siostra nałożyła mi delikatny makijaż i ułożyła moją burzę loków w ład. Kiedy spojrzałam w lustro na efekt końcowy, zdziwiłam się, że mogłabym tak wyglądać.
- Dziękuje wam bardzo za pomoc. Chyba powinnam już iść, bo jeszcze muszę zajść do kwiaciarni.
Zeszłam na dół i usłyszałam pogwizdywanie.
- Ulala, jak zjawiskowo wyglądasz córeczko. - Odezwał się tata.
- To racja, przepięknie! - Dodał mój brat.
- Dziękuje za komplementy, bardzo mi miło.
Poczułam się jak jakaś celebrytka.
Pożegnałam się z rodziną, wzięłam skrzypce i poszłam w stronę kwiaciarni. Kupiłam bukiet herbacianych róż, które tak uwielbia jego mama i udałam się w stronę ich domu. Zadzwoniłam dzwonkiem i w drzwiach ukazał się Michał.
- O, cześć Nina, wejdź proszę, zapraszam. - Uchylił mi szerzej drzwi, odsunął się, a ja weszłam.
- Ojej, wyglądasz naprawdę zniewalająco.
- Dziękuję. - Czułam, że się rumienię.
- Wezmę te skrzypce, żeby mama nie zauważyła. - Szepnął, a ja kiwnełam głową z aprobatą.
- Witaj Nina. - Usłyszałam ciepły głos mojej Pani od geografii.
- Dobry wieczór. - Podeszłam do niej, wręczyłam jej kwiaty i złożyłam życzenia. Nie obyło się bez obcałowania mnie i podziękowań oczywiście.
Kiedy usiedliśmy do stołu partner mamy Michała miał dla niej niespodziankę. Ukląkł przed nią na kolana i rzekł:
- Jako, że jesteśmy tu wszyscy razem łącznie z naszym przyszłym, nowym członkiem rodziny, mam do Ciebie bardzo ważne pytanie. Tak więc, czy wyjdziesz za mnie?
Widziałam, że była bardzo wzruszona i nie ukrywam ja też. Zauważyłam, że zaczęły zbierać jej się łzy pod powiekami. Nie mogła odmówić, zgodziła się. Zaczęliśmy ich oklaskiwać po czym gratulować.
- Mamo, my też mamy jeszcze taką drobną niespodziankę. Poczekaj.
Michał wziął mnie za rękę i zaprowadził do pokoju, gdzie były skrzypce. Powiedział, żebym zaczęła grać już i powoli wychodziła z pokoju. Zrobiłam to. Będąc juz w pokoju zauważyłam, że jego matka ociera łzy. Wzruszyłam ją. Jej partner poprosił ją do tańca, to było takie urocze. Po zagranym przeze mnie utworze, dostałam oklaski.
- Nina, nawet nie wiesz jaki ten utwór jest dla mnie ważny. Właśnie przy "Romance" (utworze) poznałam osobę, która jest dla mnie oparciem, jest dla mnie wszystkim, tak samo jak moje dzieci. - Spojrzała na swojego partnera, który musnął jej usta. Tak bardzo wzruszająca chwila. - Dziękuje wam dzieci za tak wspaniały prezent. To są najlepsze urodziny w moim życiu.
Po uroczystej kolacji Michał zaprosił mnie do swojego pokoju, zgodziłam się z nim pójść i napisałam rodzicom, że będę troszkę później.
Bardzo przeżywaliśmy dzisiejszy dzień te wszystkie nowinki, jak zwykle dużo komentowaliśmy, śmialiśmy się i słuchaliśmy muzyki. Cieszyłam się, że mam kogoś takiego. Po chwili oboje zamilknęliśmy. Leciała nasza ulubiona piosenka, która znaczy dla nas prawie tyle co "Romance" dla jego matki. Wsłuchując się w nią skupiałam się na pięknych momentach mojego życia. W pewnym momencie oboje spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy się zbliżać ku sobie...
------------------------
No więc zaczyna się coś dziać. Zostawiam was w niepewności. Jestem aktualnie na tablecie i obiecałam, że odwiedzę wasze blogi, ale nie miałam, kiedy ze względu na to, że w weekend nie byłam w domu, a teraz jeszcze zamieszanie związane z nowym rokiem szkolnym. Odwiedzę was juz NA BANK w tym tygodniu :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz