wtorek, 2 września 2014

Rozdział III

Obudziły mnie promienie słońca, które przez okno wpadły do mojego pokoju. Byłam wypoczęta, bo zdałam sobie sprawę, że już w piątek zaczną się wakacje. Gdy otworzyłam okno poczułam rześkie letnie powietrze, uwielbiam to! Będąc już gotowa udałam się na autobus. Zdziwił mnie fakt, że Michał nie czeka tam na mnie. Napisałam więc do niego SMS "A Ty co? Nie idziesz do szkoły?" Dopiero w autobusie uzyskałam odpowiedź. Napisał, że musi iść na badanie z mamą i przyjdzie na 3 lekcje. Zastanawiałam się czy coś stało się jego matce, więc go o to zapytałam. Napisał, że powie mi w szkole. Cały czas myślałam o tym co mogłoby się jej stać, martwiłam się czy to coś poważnego, aż do 3 lekcji. Michał przekroczył próg szkoły bardzo rozweselony, widział, że już czekam na jego wiadomość.
-Cześć, no więc powiesz mi co się stało, martwiłam się czy wszystko w porządku.
-Jest kapitalnie wręcz. - Był taki szczęsliwy, więc nie podejrzewałam niczego złego. - Moja mama jest w ciąży, rozumiesz? Dzisiaj rano zemdlała i była osłabiona, więc poszedłem z nią do lekarza. Tam dali nam skierowanie do ginekologa i okazało się, że jest w ciąży. -  Objął mnie jednym, a potem drugim ramieniem, złaczajac przy tym nasze policzki. Był tym wzruszony ogromnie, widziałam to. Sama ogromnie się zdziwiłam. Co za fantastyczny prezent urodzinowy.
-Jejku naprawdę? Zaskoczyłeś mnie niezmiernie! Nawet nie wiesz jak się cieszę.
Widzę, że z nowym partnerem układa jej się bardzo dobrze, co?
-Najwidoczniej. - Zaśmiał się. Ja rownież to odwzajemniłam.
- Strasznie się cieszę Twoim szczęściem.
Michał cały dzień chodził taki wesoły i gdy widziałam, że on się cieszy, ja robiłam to samo.
Po lekcjach zaszłam po coś chłodnego do picia i poszłam w stronę przystanku. Tak samo jak rano musiałam jechać autobusem sama, bo Michał miał jeszcze wf.
Będac już w domu zjadłam obiad przygotowany przez mamę, odświeżyłam się i poszłam do pokoju. Musiałam wybrać "kreację" na dzisiejszy wieczór, co stanowiło dla mnie nie lada wyzwanie. Marudziłam to za krótkie, to już niemodne, to jest kiczowate, to? A czemu ja to mam właściwie w szafie? W tym będę wyglądała jak własna babcia, w tym wyglądam grubo, to mnie znieszktałca, zaś to jest brudne, to niestosowne... Aż w końcu po 30 minutach uznałam, że nie mam się w co ubrać i muszę się zwrócić z radą do mamy i siostry. Wyszłam z pokoju i zeszłam po schodach do pokoju.
-Mamo, Kornelia (moja siostra), mogłybyście mi w czymś pomóc?
-Jasne córeczko, a czym problem?
-Chodzi o mój strój na dzisiejszy wieczór, totalnie nie wiem w co sie ubrać...
-O, to służymy pomocną dłonią i dobra radą. - Odezwała się Marcela.
Wstały z miejsca i poszły wraz ze mną na górę. Również tak jak ja uznały, że nie mam się w co ubrać. Po chwili moja siostra wpadła na genialny pomysł. Poszła do swojego pokoju i przyniosła mi czarne kreacje, która rękawy i do dekoldu miała koronkę, natomiast od biustu do kolan była i idealnie dopasowana. Spodobała mi się, była zachwycająca, uznałam, że to będzie świetne. Obie przytaknęły.
- No to co? Na co czekasz? Przebieraj się, ale to już! - Powiedziała mama.
Uśmiechnęłam się i zrobiłam co 'nakazała' i stanęłam przed nimi.
- Wyglądasz tak olśniewająco. Chyba zastanowię się czy by nie oddać Ci tej sukienki. - Zaśmiała się Kornelia. - Teraz zostaje tylko kwestia makijażu i fryzury, jak chcesz to ja się tym zajmę.
- Z największą przyjemnością, dziękuję.
Miałam wrażenie, że szykowałam się jak na własne wesele, ale chciałam wyglądać stosownie, ponieważ będę robiła za 'orkiestrę'
Siostra nałożyła mi delikatny makijaż i ułożyła moją burzę loków w ład. Kiedy spojrzałam w lustro na efekt końcowy, zdziwiłam się, że mogłabym tak wyglądać.
- Dziękuje wam bardzo za pomoc. Chyba powinnam już iść, bo jeszcze muszę zajść do kwiaciarni.
Zeszłam na dół i usłyszałam pogwizdywanie.
- Ulala, jak zjawiskowo wyglądasz córeczko. - Odezwał się tata.
- To racja, przepięknie! - Dodał mój brat.
- Dziękuje za komplementy, bardzo mi miło.
Poczułam się jak jakaś celebrytka.
Pożegnałam się z rodziną, wzięłam skrzypce i poszłam w stronę kwiaciarni. Kupiłam bukiet herbacianych róż, które tak uwielbia jego mama i udałam się w stronę ich domu. Zadzwoniłam dzwonkiem i w drzwiach ukazał się Michał.
- O, cześć Nina, wejdź proszę, zapraszam. - Uchylił mi szerzej drzwi, odsunął się, a ja weszłam.
- Ojej, wyglądasz naprawdę zniewalająco.
- Dziękuję. - Czułam, że się rumienię.
- Wezmę te skrzypce, żeby mama nie zauważyła. - Szepnął, a ja kiwnełam głową z aprobatą.
- Witaj Nina. - Usłyszałam ciepły głos mojej Pani od geografii.
- Dobry wieczór. - Podeszłam do niej, wręczyłam jej kwiaty i złożyłam życzenia. Nie obyło się bez obcałowania mnie i podziękowań oczywiście.
Kiedy usiedliśmy do stołu partner mamy Michała miał dla niej niespodziankę. Ukląkł przed nią na kolana i rzekł:
- Jako, że jesteśmy tu wszyscy razem łącznie z naszym przyszłym, nowym członkiem rodziny, mam do Ciebie bardzo ważne pytanie. Tak więc, czy wyjdziesz za mnie?
Widziałam, że była bardzo wzruszona i nie ukrywam ja też. Zauważyłam, że zaczęły zbierać jej się łzy pod powiekami. Nie mogła odmówić, zgodziła się. Zaczęliśmy ich oklaskiwać po czym gratulować.
- Mamo, my też mamy jeszcze taką drobną niespodziankę. Poczekaj.
Michał wziął mnie za rękę i zaprowadził do pokoju, gdzie były skrzypce. Powiedział, żebym zaczęła grać już i powoli wychodziła z pokoju. Zrobiłam to. Będąc juz w pokoju zauważyłam, że jego matka ociera łzy. Wzruszyłam ją. Jej partner poprosił ją do tańca, to było takie urocze. Po zagranym przeze mnie utworze, dostałam oklaski.
- Nina, nawet nie wiesz jaki ten utwór jest dla mnie ważny. Właśnie przy "Romance" (utworze) poznałam osobę, która jest dla mnie oparciem, jest dla mnie wszystkim, tak samo jak moje dzieci. - Spojrzała na swojego partnera, który musnął jej usta. Tak bardzo wzruszająca chwila. - Dziękuje wam dzieci za tak wspaniały prezent. To są najlepsze urodziny w moim życiu.
Po uroczystej kolacji Michał zaprosił mnie do swojego pokoju, zgodziłam się z nim pójść i napisałam rodzicom, że będę troszkę później.
Bardzo przeżywaliśmy dzisiejszy dzień te wszystkie nowinki, jak zwykle dużo komentowaliśmy, śmialiśmy się i słuchaliśmy muzyki. Cieszyłam się, że mam kogoś takiego. Po chwili oboje zamilknęliśmy. Leciała nasza ulubiona piosenka, która znaczy dla nas prawie tyle co "Romance" dla jego matki. Wsłuchując się w nią skupiałam się na pięknych momentach mojego życia. W pewnym momencie oboje spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy się zbliżać ku sobie...

------------------------
No więc zaczyna się coś dziać. Zostawiam was w niepewności. Jestem aktualnie na tablecie i obiecałam, że odwiedzę wasze blogi, ale nie miałam, kiedy ze względu na to, że w weekend nie byłam w domu, a teraz jeszcze zamieszanie związane z nowym rokiem szkolnym. Odwiedzę was juz NA BANK w tym tygodniu :)